poniedziałek, 11 sierpnia 2014

13. Biała kartka

Josh był zazdrosny. Jeden tak wielki, a zarazem tak dziecinny powód jego złości na Zayna. Wszystkie odczucia zawarte w tym właśnie słowie: zazdrość. Czuł się głupio, widząc, że zachowuje się jak małe dziecko, które nie potrafi pomyśleć logicznie. Tłumaczył sobie na różne sposoby swoje wybuchy i przez chwilę doszedł ze sobą do ładu,  myśląc o tym w następujący sposób:
Kiedy ktoś zostanie rodzicem, z całego serca chce, żeby inni interesowali się jaki kolor oczu ma niemowlę, w co zostało ubrane po raz pierwszy, jaka jest jego ulubiona zabawka, za czym nie przepada, a co lubi robić. Jednak sytuacja wymyka się spod kontroli, gdy ktoś rzeczywiście okazuje zainteresowanie, ale… zbyt duże. Pewnego dnia odwiedza ich sąsiadka z naprzeciwka i bierze po raz pierwszy dziecko w swoje ramiona. Wszystko wygląda dobrze, dopóki rodzic nie uświadamia sobie, że jego własna córka, czy jego własny syn zachowuje się jakby wolał tę kobietę od własnej rodziny. Nawet jeśli sąsiadka jest miła i lubiana. Nawet jeśli dziecku nic nie grozi. Nawet jeśli, do cholery, ono dobrze się bawi w jej towarzystwie, uczucie jakie w tamtej chwili pojawia się w sercu, obojętnie, matki czy ojca jest zawsze takie samo.  Zazdrość.
Josh nie miał dziecka, ale miał Jack.
I nie miał nadopiekuńczej sąsiadki, ale miał Zayna.
Siedział na krześle szpitalnym ze zwieszoną głową, wybijając stopą tylko jemu znany rytm. Co chwila podnosił wzrok, który następnie kierował na łóżko, gdzie leżała cicho śpiąca Jack. Mała, bezbronna, krucha. Po raz pierwszy nie wiedział, co byłoby dla niej lepsze.

***
Zayn wyciągnął klucze z wewnętrznej kieszeni kurtki. Przez chwilę wahał się, czy nie przesadza. Wprawdzie Josh mu zaufał, pozwolił na swobodny dostęp do mieszkania, ale czy on tego nie nadużywa? Mimo wątpliwości pchnął drzwi i znalazł się w środku,  gdzie panowała zupełna ciemność. Wyciągnął telefon i w miarę możliwości, oświecił nim pomieszczenie. Szybko odnalazł włącznik, a światło rozlało się po holu, tworząc znacznie przyjemniejszy obraz niż wydawało się chwilę wcześniej. Zayn nie fatygował się ze ściąganie butów, tylko ruszył prosto do pokoju dziewczyny. Kiedy wchodził po schodach, przypomniał sobie, gdy pierwszy raz zobaczył Jack. Moment, w którym poczuł strach na jej widok. Wtedy, przy oknie. Nie wiedział jeszcze, co szykuje dla niego los, ani co stanie się, jeśli za bardzo się zaangażuje. Teraz jest tu. Lata po szpitalu i obcym domu. Sam, z własnej nieprzymuszonej woli. Następny na liście dowód na to, że kompletnie zwariował… na jej punkcie.
Wszedł do pokoju, który wydawał się tętnić własnym życiem. W głowie Zayna pojawiła się komiczna i zarazem przykra myśl, że to pomieszczenie wydaje się bardziej wypełnione energią niż jego właścicielka. Przebiegł wzorkiem po łóżku, krześle, szafie, półkach na książki, wszystko tak jak zawsze. W identycznym układzie, przykryte cienką warstwą kurzu. Chłopak przeszedł przez połowę pokoju i stanął przed drzwiami szafy. Czuł, jakby miał zaraz bezwzględnie i ostatecznie naruszyć prywatność dziewczyny. Odetchnął głęboko, przestąpił z nogi na nogę i w końcu sięgnął ręką, otwierając drzwiczki szybkim ruchem. Nie tak wyobrażał sobie zawartość szaf kobiet. Garderoba była zapełniona może w jednej trzeciej. Głównym elementem ubioru Jack, wydawały się zdecydowanie za duże swetry lub sukienki, wykonane z delikatnych materiałów. Wyglądało to tak, jakby dwie osoby naraz, kupowały jej ubrania całkiem do siebie niedopasowane. Rezultatem było to, że Jack albo wygląda jakby za oknem miała zaraz rozpętać się zamieć, albo jak ktoś, kto urwał się z nad morza w środku lata. Jednak Zayn o to nie dbał.  Miał gdzieś, co miała na sobie. Nie w tym rzecz. Nie na tym mu zależało. Wybrał trochę ubrań, które uważał, że mogą się przydać. Z szafek położonych obok, wyciągnął kilka innych przedmiotów. Przed jego głową tworzyła się dość sporej wielkości górka. Już miał się poddać i odłożyć połowę z tych rzeczy, ale zrezygnował z pomysłu, bojąc się, że czegoś jej później zabraknie. Przemierzył już większą część pokoju, gdy zauważył, że nie daleko szafy zgubił parę skarpetek. Odwrócił się, lecz nie dane mu było dojść do tego miejsca, ponieważ ledwo co zrobił dwa kroki, potknął się i wylądował z impetem na podłodze, rozsypując na cztery strony świata dobytek Jack.
- Psiakrew! Co to ma być?! – wykrzyknął, widząc przyczynę jego upadku. Między butami bruneta leżał drewniany klocek, który po uważniejszym zlustrowaniu, okazał się częścią podłogi. Zayn zrzucił z siebie szary sweter i nachylił się, by podnieść przedmiot. Drewienko było małym, zadziwiająco lekkim prostopadłościanem. Chłopak szybko odnalazł dziurę w podłodze po brakującym elemencie i już miał wsunąć tam felerny kawałek, gdy zobaczył coś nadzwyczajnego. Z dziury wychynął fragment białej kartki. Zayn schylił się jeszcze bardziej i spróbował to wyciągnąć. Nie udało się. W ręce został mu kawałek papieru i nic więcej. Zacisnął zęby, zastanawiając się, czy warto się tym bawić. Jakby na zawołanie przypomniały mu się chwile, kiedy wątpił w znaczenie szczegółów, a przecież w przypadku Jack, to właśnie drobne rzeczy miały najpotężniejszą moc. Ponownie sięgnął do podłogi, gdzie mały kwadrat złożony normalnie z pięciu, a teraz z czterech drewienek, skrywał jakąś tajemnicę. Kiedy znowu włożył tam rękę, okazało się, że sprawa była dziecinnie prosta. Wystarczyło delikatnie podważyć wybrany fragment, a sklejone ze sobą prostopadłościany odsłoniły kartkę, zapisaną znajomym pismem – pismem Jack. Gwałtownie sięgnął po kwadracik papieru i trzymał go teraz w drżących rękach. W obawie, że zaraz roztarga ten mały cud, położył go płasko na dłoni i przeczytał:
 „ Jack. 19 lat. Mama, tata nie żyją. Babcia też. ” Zayn potarł czoło i odłożył kartkę. Dreszcze ekscytacji przebiegł jego ciało. Teraz szukał po całej podłodze. Chciał jeszcze coś znaleźć, być bliżej niej. Odkryć wszystkie jej tajemnice. Rozwalał podłogę, kawałek po kawałku. Teraz rozumiał po co Jack był scyzoryk. Sam, nie używając niczego do podważania, po kilku minutach zobaczył jak z palców zaczyna lecieć mu krew. Jednak opłacało się, gdyż przeczucie go nie myliło. Znalazł więcej zapisków, które zbierał w kupkę. Dwie, cztery, osiem. Im dalej zaglądał, tym mocniej biło mu serce. Z każdą kartką, marzył, żeby znaleźć na niej swoje imię. Cokolwiek, co świadczyłoby o tym, że dostrzega go ze swojego świata, dostępnego tylko dla niej. Zachłannie zbierał wszystko i nie minęło pół godziny, a pokój wyglądał, jak po przejściu trąby powietrznej. Nie dość, że ubrania Jack leżały porozrzucane, to teraz wszystko wypełniały drewniane klocki, tworzące jeszcze godzinę temu podłogę. Zayn w końcu zatrzymał się. Oddychał szybko i płytko, jak po długim, męczącym biegu. Nie mógł uwierzyć, że to dzieje się teraz, zupełnie prawdziwe. Zakrwawione i bolące palce, wytarł o koszulkę i podszedł do zapisanych kartek, które skrywały nowe wiadomości od Jack.
„Josh, jest kuzynem. Mieszkam z nim w Londynie.”
„Babcia Clair, Josh, Rose, Thomas, Ciocia Linda, Henry, Wujek Luke, Julian”
„To Ona niszczy wszystko i nie pozwala być zdrowym. Nienawidzę tego.”
„Chcę przestać Jej słuchać. Jest trudno.”
„Mało czasu. Josh tego nie dostrzega.”
„Widzę, jak się martwią. Czuję ich powagę, i skupienie, i smutek. Nie mogę nic zrobić. Pomocy!”
Zayn zastanawiał się, kiedy ona to wszystko pisała, a następnie chowała. Jak mogli tego nie zauważyć? W pewnej chwili jego wzrok natrafił na kartkę, której treść wydawała się poruszać jego temat.
„Mały Książę. Miałam 9 lat, kiedy przeczytałam to po raz pierwszy. Miałam 19 lat, kiedy ktoś przeczytał mi to po raz pierwszy.”
Znowu kilka kartek poświęconych „Jej”, czyli czemuś, czego Zayn nie rozumiał, a następnie kolejny zapis, który sprawił, że serce chłopaka mocniej zabiło.
„Zayn jest… Zayn  j e s t .”
Rozum krzyczał: „Tylko tyle?”, natomiast o wiele głośniejsze serce wołało: „Aż tyle!”
Znak. Tego potrzebował. Ostatnimi czasy, czuł przygnębienie, świadomość, że może wcale nie jest taki potrzebny, jak mu się wydaje. Nie miał pewności, czy Jack go zapamiętała, czy zna jego imię, wygląd, głos. Jednak teraz…  teraz był pewien, że gdzieś tam głęboko w jej sercu, znajduje się miejsce przeznaczone dla niego. Może jest to tylko mała część, kącik, w który ledwo da się wcisnąć, ale dawało mu to nadzieję i to było w tej chwili najważniejsze. Wierzył, że mu się uda. Jack czuje się lepiej, robi rzeczy, o których jej rodzina nawet nie marzyła. Odtwarza wspomnienia. Jest coraz bardziej obecna w tym realnym świecie. Jedyne co martwiło teraz Zayn’a była ta tajemnicza osoba, o której pisała Jack. Kim była, a co ważniejsze, czy stanowiła zagrożenie dla dziewczyny? Nie miał pojęcia o co może w tym wszystkim chodzić. Przecież z tego co wiedział, nikt jej nie odwiedza oprócz rodziny i jego samego,  a był przekonany, że to nie o nich pisała. Z zamyślenia wyrwał go dźwięk klaksonów za oknem. Spojrzał na zegar wiszący nad drzwiami i zorientował się, że spędził tu ponad dwie godziny. Zaklął i wstał, czując odrętwienie, bo zbyt długim siedzeniu. Rozejrzał się i znowu wyrzucił z siebie kilka przekleństw.
- Zabije mnie, jak nic! – Potrząsał nerwowo głową, zbierając szybko rozrzucone przedmioty. Przez kilka minut szukał szczoteczki do zębów, która, jak się okazało, wpadła pod półkę z książkami. Wszystkie rzeczy wraz z nowym odkryciem w postaci białych, zapisanych kwadracików, spakował do torby, którą znalazł w schowku na dole i ostatni raz się obejrzał, sprawdzając, czy nigdzie nie zostawił włączonego światła.
Zamknął za sobą drzwi, czując, że tym samym otwierają się przed nim kolejne, tyle że do serca Jack. Wsiadł do zamówionej wcześniej taksówki, torbę położył obok siebie. Minęła może minuta lub dwie, a Zayn z powrotem miał w rękach kartki, które czytał wciąż na nowo.
„Znajdę sposób, żeby Cię z tego wyciągnąć. Zobaczysz” pomyślał i spojrzał przez okno na świat zupełnie nieświadomy jego przeżyć.

***
Josh ocknął się w momencie, kiedy ktoś szarpnął go za ramię. Otworzył oczy, dopiero po chwili uświadomiwszy sobie, iż musiał zasnąć. Przed nim stał rozgorączkowany Zayn, który wpatrywał się w niego z taką intensywnością, że Josh poczuł się nieswojo.
- No? – zapytał, ziewając i kątem oka spoglądając na Jack.
- Proponuję, przynajmniej tymczasowy, rozejm – rzucił chłopak i postawił torbę w nogach szpitalnego łóżka. – Znalazłem coś, co w jednej chwili wybije ci z głowy odsyłanie jej gdziekolwiek.
Jego głos brzmiał tak pewnie, że Josh od razu wziął na poważnie słowa bruneta. Wyprostował się w krześle i skinął głową, żeby przyjaciel kontynuował.
- Masz. – młodszy chłopak podał plik karteczek Joshowi, któremu wystarczyło jedno spojrzenie, i tak jak poprzednio Zayn, od razu zorientował się, czyja to była własność. Kilka minut później dziękował Bogu, za człowieka opartego teraz o framugę drzwi i uśmiechającego się od ucha do ucha.
- To jest… - zaczął, lecz nie mógł ubrać w słowa tego, co właśnie czuł. Odczekał jeszcze chwilę i spróbował ponownie. – Przepraszam, Zayn. Nie wiem już, który to raz, ale cię przepraszam. Jestem takim cholernym egoistą, a to wszystko tylko dzięki tobie. Nie mam co do tego złudzeń.
Odstawił kartki na półkę obok, podszedł do przyjaciela i mocno go uściskał. Stali tak poklepując się wzajemnie po plecach i śmiejąc się radośnie. W końcu Zayn się odsunął i trochę spoważniał.
- Josh, wiem, że tobie się to nie podoba, ale ja naprawdę coś do niej czuję. I przysięgam, że w końcu będzie taki dzień, kiedy usłyszysz jej śmiech, a ona, jeśli mi się poszczęści powie: „ Zayn, ty pieprzony idioto, przestań się wreszcie na mnie gapić!”. Na co ty i ja wybuchniemy śmiechem, bo oboje wiemy, że to niemożliwe. Jest zbyt idealna, żeby móc oderwać od niej wzrok. – Josh, słysząc to poczuł znowu ukłucie zazdrości, jednak już nie tak silne, jak kiedyś. Dzięki Zaynowi, Jack zdrowiała i jeśli jego miłość ją uleczy, to mógł jedynie mieć nadzieję, że ona kiedyś to odwzajemni. Uśmiechnął się do chłopaka.
- Czas na zmiany, co? – odezwał się i odwrócił się w stronę leżącej Jack, która oddychała równomiernie okryta cienką kołdrą. Wyglądała teraz tak spokojnie, jakby w życiu nie doznała żadnego cierpienia.
- Nie inaczej. – Usłyszał odpowiedź.



*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_

1. Jak widać nawet wakacje, a co związane z tym, większa ilość czasu, nie zmotywowały mnie do szybszego napisania rozdziału, co przyznaję z niemałym wstydem. Może to już będzie taka tradycja, że pod każdym postem znajdzie się choć jeden raz słowo: Przepraszam? No bo... PRZEPRASZAM. Zwłaszcza tych, który tak bardzo wyczekują kolejnych rozdziałów, którzy komentują, zadają pytania, starają się mnie zmotywować. Planowałam napisanie rozdziału na rocznicę bloga, ale się nie udało. Kolejny powód do wstydu. Czuję, że już nie idzie mi tak dobrze z tym opowiadaniem. Co zresztą widać po spadku Waszych komentarzy. Bo jak to inaczej wytłumaczyć? Chyba tylko tak, że zawaliłam sprawę.
2. Chciałam Wam jakoś zrekompensować te długie przerwy między rozdziałami i myślałam (jeśli bylibyście zainteresowani czymś takim), żeby zrobić mały konkurs i wylosować między Wami 2 lub 3 osoby, którym wysłałabym któreś z moich rysunków IWTBTS (wiem, że nie są najlepsze, ale rysowane z myślą o tym opowiadaniu i o Was) + podziękowania pisemne ode mnie. Nie wiem, czy to coś fajnego, czy raczej Wam się nie spodoba. W każdym razie dajcie znać w komentarzach, czy mam to organizować :)
3. Chciałabym Was serdecznie zarposić na bloga mojej siostry, który ostatnio reaktywowała. Jest to ff głównie o Niallu. Po krótce opowiada o jego relacjach z dziewczyną, którą potrącili wraz z Lousiem i przez to straciła ona czucie w nogach. Nie polecam Wam byle czego, bo nawet jeśli to moja siostra, to gdyby pisała kompletne badziewie w życiu bym o tym nie wspomniała, a jeszcze lepiej! Nie przyznawałabym się, że to moja rodzina :P Także zachęcam, bo WARTO!! Ja sama jestem zakochana w tym fanfiction ♥


To tyle na ten raz!
Pozdrawiam
A.




45 komentarzy:

  1. Świetny. Jest w tym tyle uczucia. Na coś tak dobrego warto czekać. Fajny pomysł z losowaniem. Twoje rysunki są genialne.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Julka

    OdpowiedzUsuń
  2. Omfg kocham te ff ♥
    Super rozdział, czekam na next guyhgkiuhiukgiukj
    Nie moge sie doczekać ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się że dodałaś ten rozdział :D jest naprawdę cudowny tak samo jak ty ;) Jestem cholernie ciekawa co wydarzy się dalej więc ani mi się waż zawieszać tego bloga czy cokolwiek innego ! a co do tego konkursu too w sumie... czemu nie :D pięknie rysujesz i dobrze o tym wiesz ;) czekam na kolejny, całuję i pozdrawiam ! xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow ! Zaglądam tu codziennie i czekam na nowy rozdział ;* Życzę dużo weny i czekam na next :* <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju, jest rozdział! Tyle się dzieje ♥ co do konkursu, fajny pomysl!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepraszaj, bo Twoje rozdziały są warte każdego czasu! Jest to jeden z trzech ulubionych moich blogów, a fakt, że rozdziały nie są dodawane często tylko bardziej mnie nakręca. Więc nie martw się! Ja czekam! Zawsze będę!
    Co do bloga Twojej siostry. Nie jestem pewna czy chce go czytać. Wierzę, że jest wspaniały, ale trochę się go boję jakkolwiek to brzmi.
    <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jak zwykle cudowny ! Muszę przyznać, że Jack miała pomysł gdzie ukryć te karteczki. Zayn oczywiśce musiał rozwalić całą podłogę ale czegóż się nie robi dla miłości... czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  8. G.E.N.I.A.L.N.Y Co tu dużo pisać :) Czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział szkoda że rzadko dodajesz…

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham to opowiadanie! *.* Wierzę, że jeszcze będą razem <3 Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Idealny rozdział *.* tak samo dobry jak każdy inny. Wcale nie piszesz gorzej niż wcześniej ;) a co do konkursu to byłoby super <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Bosz.bosz .bosz! Dodałaś cieszę sie niezmiernie. Boski jestvten rozdział i nie musisz nas przepraszać warto było czekać. Pozdrawiam. ;**

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudo *-* piszesz genialnie, wcale sie nie pogorszylas <3 podziwiam Cie za te wszystkie pomysly, jestes niezwykle kreatywna :* liczę, że niedługo dodasz next'a
    ~~Amy

    OdpowiedzUsuń
  14. Warto było czekać ;* Dasz radę <3

    OdpowiedzUsuń
  15. To może zacznę od tego, że przez dwa słowa z tego rozdziału płaczę? Robię to naprawdę rzadko i rozdział, film albo książka musi być naprawdę wzruszający, aby poleciały mi łzy. No i proszę, tobie się udało. Nie pierwszy raz do tego.
    "Zayn jest." To najbardziej emocjonujące słowa, jakie przeczytałam w tym rozdziale. Z resztą to właśnie on przepełniony był taką masą uczuć, której nie było w poprzednich postach. Niby nic wielkiego się nie zdarzyło, ale wydaje mi się, że ta historia powolutku osiąga moment kulminacyjny. Wiesz co? Boję się go, bo po nim będziesz miała już z górki i zakończysz to opowiadanie, a tego nie chcę. Szczerze mogę stwierdzić, że to jest najpiękniejszy blog z tych, które właśnie czytam. Kreślisz tę historię tak idealnie, że ja w wielu momentach - przy opisach, wypowiedziach bohaterów - zastanawiałam się co robię w blogosferze, skoro są tu takie osoby jak ty, które potrafią wywołać niesamowite emocje.
    Uznasz, że przesadzam. Ale nie. Żadko który blog potrafi wywołać we mnie tak wielki zachwyt. Do tej pory pojawił się tylko jeden i była to historia Hermiony i Dracona. Nie obraź się, twój poprzedni również uwielbiałem, zawsze z niecierpliwością czekałam na kolejne posty, ale ten blog przewyższa go sto, tysiąc razy. Jestem pod wielkim wrażeniem. Czytając to zabrałaś mnie do niesamowitego świata stworzonego przez ciebie. Dziękuje ci za to.
    Jestem zachwycona stanowiskiem Zayna. Jest przykładem na to, że miłość nie wybiera i można pokochać każdego. No dobra, wiem, że to tylko opowiadanie wymyślone przez ciebie, ale ono pozwala mi wierzyć w nieśmiertelną miłość i takie tam. Szczególnie spodobały mi się opisy pochyłą czcionką. Pozwoliły mi w pewnym stopniu zajrzeć do głowy Jack i dowiedzieć się dlaczego w ogóle się nie odzywa. Gdy opisywałaś akcję, w której Zayn znalazł nieżywego Josha, a potem ten potwór pozbawił życia również Jack - byłam przerażona! Przygryzłam wargę aż do krwi i teraz mnie boli. Odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, iż był to tylko sen. Kobieto, ty mnie chcesz do grobu wprowadzić. Spodobał mi się również fakt, że matka Zayna zachowała się tak dorośle i pozwoliła mu wrócić do Jack. A gdy Zayn przyniósł do domu bukiet róż, wybuchnęłam śmiechem, bo Niall zaczął rozkminiać czy kwiaty są dla niego czy właśnie dla Josha. Piękne było to, że chociaż Zayn wyjeżdżał do rodziny na te kilka dni, to postanowił dać Jack kawałek siebie i nagrał się na tę płytę. I cudowne było to, iż Zayn uśmiechnął się, kiedy dał Joshowi te karki.
    Nie wiem czy pominęłam coś o czym chciałam jeszcze napisać, ale jestem szczęśliwa, że wreszcie zabrałam się za nadrobienie zaległości u ciebie. Co do konkursu, jestem jak najbadziej za.
    Pozdrawiam, Asuria <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Super rozdział:) Zayn pomoże Jack!! Niech ona kiedyś powie Jego imię, na pewno będzie mile zaskoczony:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham Cie za ten rozdział czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie ważne że dodajesz co miesiąc, dwa... dla mnie mogłabyś napisać kolejny rozdział za pół roku i tak go nie opuszczę, ponieważ jest zbyt dobry.. lepiej niż dobry jest znakomity, wspaniały.. Dlatego nie chciałabym zobaczyć, że kończysz z tym opowiadaniem.
    Wracając do rozdziału to jestem nim zauroczona ♥ Z każdym rozdziałem jestem pewna, że Zayn'owi w końcu uda się ją wyleczyć, jej pomóc. A i cieszę się, że Josh'a zazdrość chociaż odrobinkę zmalała.
    Życzę weny i dużo, dużo motywacji! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. o jezu ! cudowny rozdział ♥ w końcu coś dobrego się przydarzyło ! :) ale się ciesze :D niesamowite ff ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Suuuper nie moglam sie doczekac

    OdpowiedzUsuń
  21. Pyk,

    Jeśli ktokolwiek czuł niedosyt, tęskniąc za pełnymi, hałaśliwymi głównymi bohaterkami ten rozdział powinien go usatysfakcjonować w pełni.
    Dla mnie... dla mnie to kolejny krok, kolejny słodko-gorzki puzzel, które włożę do szufladki w głowie nazwanej: " Moje ulubione."
    A., wiesz, że od zawsze jesteś moją ulubioną, ale powoli zaczynam odczuwać pieprzony podziw. Podziw do nie tyle warsztatu, ile pomysłu - skomplikowanego, przypominającego mi muszlę ślimaczka, Twoją prywatną teorię chaosu. Magiczna.

    Dziś jestem tu też po to, że coś Ci pokazać. Znalazłam kogoś, kto dla mnie dorównuje Twej boskiej istocie. Zostawiam link - odwiedź, mnie już pochłonęło. Całuję i jak zwykle... dziękuję.

    http://noc-zawsze-jest-mloda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetne! Mam nadzieję, że znajdziesz motywację i będziesz częściej dodawała rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  23. Życzę weny i myślę, że konkurs to fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego rodziału. Widać, że Jack zdrowieje! i tak wgl ten pomysł z konkursem według mnie bardzo spoko ;) i wgl Aaaa! REAKTYWACJA help me if you can CZEKAŁAM NA TO!!

    OdpowiedzUsuń
  25. znalazłam wczoraj twojego bloga jak i dziwnym zbiegiem okoliczności twojej siostry. oba mnie zaintrygowały. są niepowtarzalne a fabuła nie jest do przewidzenia. dziękuję że piszesz tak cudowne opowiadanie. jestem dumna że mogę je czytać. Zayn jest uroczy i widać że zależy mu na JAck. mam nadzieję że ona wreszcie wydostanie się ze swojego wyimaginowanego świata. i odwzajemni miłość Zayna. nawet nie wiesz ile radości sprawiają mi te rozdziały. są po prostu idealne. pisane z sensem. zadbane o najmniejszy szczegół. nie wiesz jak zacięcie czytałam każdy rozdział pochłaniając kolejne słowa i czytając tak uważnie żeby nie przeoczyć choćby najdrobniejszego szczegółu. mam nadzieję że Jack razem z Zaynem pokonają nicość i będą się sobą cieszyć. mam nadzieję że Jack wyjdzie wreszcie ze swojej skorupy. stanie się normalną dziewczyną i zacznie mówić. MARZENIA :) pozdrawiam i życzę jak najwięcej weny. i chęci do pisania. wiem że od teraz będę stałą czytelniczką tego opowiadania i mogę czekać na rozdział nawet dłużej niż miesiąc bo warto. :*****
    KOCHAM KOCHAM KOCHAM tego bloga i CIEBIE :******

    OdpowiedzUsuń
  26. To opowiadanie jest genialne. Dzisiaj przez przypadek na nie wpadlam i przeczytałam cale. Masz wielki talent. Te emocje ktore wzbudzasz sa nie do opisania. Rozdzial takze przegenialny.
    Czekam z niecierpliwoscia na nastepny :-* Mam nadzieje ze pojawi sie szybko

    OdpowiedzUsuń
  27. W końcu doczekałam się nowego rozdziału. I zastanawiam się czy to co usłyszał Josh w odpowiedzi powiedział Zayn, czy Jack. Ale trudno, dowiem się niedługo. ;)
    Co do konkursu to pewnie, że go organizuj! Na pewno ten kto by wygrał bardzo by się ucieszył.
    Życzę Cie dużo, dużo weny twórczej i gorąco pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Hej! :)
    Zostajesz nominowana do The Versatile Blogger Award! :)
    Więcej informacji u mnie na blogu: http://all-you-need-is-love-xxd.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej;)! Na Twojego bloga natknełam się dzisiaj i jest on niesamowity, poruszający i w ogóle superaśny:) nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej to jest Twoje 3 fanfiction które czytam. Najpierw zakochałam się w live while we're youg, potem w replay a teraz to. Porostu kocham jak piszesz. Pisze ten komentarz bo wiem jakie to dla Ciebie ważne. Co by tu jeszcze napisać. Teraz nie wiem co a jak opublikuje ten komentarz to przypomną mi się setki rzeczy o których chciałabym Cię poinformować. Nie wiem jak Cię zmotywować do tego żebyś szybciej dodawała rozdziały, bo z tego co widzę nie motywują Cię komentarze. Mam nadzieję że szybko dodasz następny bo bardzo chcę wiedzieć co będzie z Zayn'em i Jack. Kocham, buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  31. świetne po prostu rewelacyjne ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Genialne opowiadanie. Gebialny rozdział ;o Własnie skonczyłam czytać od 1 rozdziału i bardzo mi sie spodobalo. Podziwiam Cię. Nie widziałam jeszcze osoby ktora posługiwała się dobrze tym 'stylem' pisania c; (chodzi mi o narratora) Czekam na kolejny rozdzial. Życze weny :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wspaniały rozdział. Jestem zakochana w Twoim opowiadaniu!♥
    ~A.
    P.S. Poszukujesz może bety? ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ojeju! Świetny rozdział! Czekam na kolejny! Zostałaś nominowana do Liebster Awards! http://fanfiction-zayn-malik-angel.blogspot.com/p/liebster-awards-1.html <---- Więcej informacji tutaj!

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja dopiero wczoraj odkryłam ten blog i mnie uwiódł. Bede tu często zaglądać..... rozdział cudny! Czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  36. Rozdział przepiękny taki emocjonalny *,*
    Czekam na nexta. ;)

    P.S.
    Zostałaś nominowana do LBA więcej na: same-secrets.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Suuuper! Kocham <<33

    OdpowiedzUsuń